|
 |
Dotknęła mnie ręka Pana,
Który uniósł mnie w widzeniu,
I postawił w środku doliny, pełnej kości.
Oprowadził mnie dokoła nich,
A było ich mnóstwo w owej dolinie,
A były bardzo suche.
I rzekł do mnie:
Czyż mogą ożyć te kości, synu człowieczy?
Odrzekłem:
Panie mój, Wiekuisty,
To tylko Tobie jest wiadome.
I rzekł do mnie:
Prorokuj o tych kościach
I mów do nich:
Kości suche, słuchajcie głosu Pańskiego,
Albowiem tak rzecze Pan, Wiekuisty,
Do owych kości:
Tchnę w was ducha,
A ożyjecie.
Zwiążę was ścięgnami,
Oblekę was wciało
I obciągnę skórą
I duchem was wypełnię,
Abyście ożyły i poznały,
Że jestem Bóg.
Prorokowałem jak mi rozkazał,
I powstał szelest, gdy prorokowałem,
A potem łoskot,
I zbliżyły się do siebie kości,
Kość do kości.
I ujrzałem jak porastają
W ścięgna i ciała,
I pokrywają się skórą,
Ale ducha w nich nie było. |
I rzekł do mnie:
Prorokuj do ducha, prorokuj,
Synu człowieczy, i mów do ducha:
Tak rzecze Pan, Wiekuisty:
Przybądź duchu od czterech wiatrów,
I dmij w martwe ciała,
Aby ożyły!
Prorokowałem jak rozkazał,
I wstąpił w nie duch,
I ożyły i stanęły na nogach
Jak ogromne wojska.
I rzekł do mnie:
Te kości są domem Izraela,
Synu człowieczy.
A oni powiadają:
Wyschły nasze kości,
I znikła nasza nadzieja.
Biada nam!
Więc prorokuj i powiedz im:
Tak rzecze Pan, Wiekuisty:
Otworzę wasze groby,
I z grobowców cię wywiodę, mój ludu.
Zaprowadzę was do ziemi Izraela.
I wówczas poznacie mnie,
Że jestem Wiekuisty,
Gdy otworzę wasze groby,
I z grobów cię wywiodę, mój ludu.
I tchnę w was mojego ducha,
I ożyjecie i uczynię pokój
Na całej ziemi, i poznacie,
Że ja, Bóg, to mówiłem i spełniłem.
Tak rzecze Bóg.
|